#samotnośćwczasachzarazy

SĄSIEDNIE KOLORY / Jakub Małecki

Opowiedział mi o niej mój brat.

Mieszka w piątym domu przy drodze, licząc od starej kapliczki. W pojedynkę, ogołocona już z krewnych przez czas. Bez zwyczajów, możliwości, wyborów, z niebem widywanym najczęściej przez szybę. Ganek śliski, wiatr zdradliwy. Można się przeziębić.

Widują się dwa razy w tygodniu. Czasem trzy. Mój brat składa się z rytuałów, których zawsze trochę mu zazdrościłem, nigdy mu tego nie mówiąc. Jeden z nich dzieli ze swoim małym zawiadowcą codzienności, z czterolatką o imieniu T. Zaczyna się w przedpokoju: buty, bluza, kurteczka, czasem duże ociemniane okulary, czasem kalosze, jeśli akurat padało. T. zna już zasady rytuału, wyciąga do góry rączkę i tak wyruszają: tata i jego mała Królowa, na zwiedzanie podległego jej świata.

Idą od domu do domu, od gospodarstwa do gospodarstwa: ta ciocia ma kury, u tej oglądamy krowy, tutaj bywają szpaki, a pan S. pokaże nam kozę. Do niej zachodzą z przyzwyczajenia: kiedyś zawołała ich z okna, żywa, przejęta. Weszli na podwórko, zapukał w stare drzwi. 

– Jak dobrze, że pan jednak szedł. Bo listonosza dziś nie było, a ja bym potrzebowała, jeśli by pan mógł, no wie pan, je nie mam siły, a chodzi o to, że.

Zaplątana w słowa, wskazała wreszcie butelkę z wodą, stojącą pośrodku okrągłego stołu. Mój brat odkręcił ją, zastanawiając się, ile razy obserwowała ich zza firanki, kiedy tak spacerował z T., pokazując jej kolejne zwierzęta. Dziewczynka początkowo bała się tej dziwnej, chropowatej pani, ale dostała dwa cukierki i apetyt zwyciężył ze strachem. Odwiedziny gładko weszły do rytuału i tam już zostały.

Kiedy przychodzą, kobieta czasem prosi, aby wyjąć jej coś z najwyższej szafki, aby przenieść pełen garnek z miejsca na miejsce, najczęściej z niepewnym uśmiechem wskazuje butelkę, której nigdy nie ma siły odkręcić powykrzywianymi palcami.

W głęboko pobrużdżonej twarzy kryją się wszystkie odnogi jej przeszłości, te mniej i bardziej prawdziwe, zmieszane jak sąsiadujące kolory na płótnie, które malarz za bardzo rozcieńczył olejem. Sama nie potrafiłaby już powiedzieć, które wydarzenia były prawdziwe, czy bardziej kochała Romana czy Janka, czy była dobrą kobietą czy złą, i czy miała właściwie to życie czy też nie.

Od czasu tamtej pierwszej wizyty zawsze ma coś słodkiego, co wyciąga od razu, pospiesznie, jakby bała się, że bez tego przekupstwa przestaną przychodzić. W takim wieku towarzystwo zawsze ma swoją cenę, nawet jeśli wszyscy szlachetnie udają, że nie.

Zakupy raz w tygodniu robi jej sąsiadka, która kiedyś zapomniała kupić wafelków dla T. Kobieta aż drżała podczas wizyty, przepraszając co chwilę, zapewniając dziewczynkę:

– Następnym razem dostaniesz więcej, na zaś.

Wszystko, co dzieje się na świecie, dzieje się w telewizji. Wiadomości są równie fikcyjne jak filmy, które ogląda czasem wieczorem na Polsacie. Nic z nich nie przenika przez ściany jej domu. Słyszy o kolejnych wyborach, o kolejnych katastrofach, o romansach, wypadkach, wynalazkach, nagrodach, o skandalach, nowych rodzajach samochodów, o wielkich odkryciach i podróżach w kosmos. Słyszy o epidemii. O ludziach zamkniętych w domach jak ona. Zastanawia się, kiedy wyjdą – ona nie wyjdzie nigdy. Ten rok jest taki sam jak wcześniejszy i jak ten, co przyjdzie po nim. Stół przy oknie. Łóżko z coraz głębszym odciskiem jej ciała. Czajnik, którego gwizd rozpoznałaby wśród gwizdów innych czajników. Dwie osoby, które mogą odkręcić jej butelkę: listonosz i mój brat.

Jakub Małecki – autor bestsellerowych powieści „Dygot”, „Rdza”, „Nikt nie idzie”, „Horyzont”, wydanych nakładem wydawnictwa SQN. Nowa powieść pt „Saturnin” ukaże się jesienią . Zobacz FB Autora : https://www.facebook.com/profile.php?id=100015583530890 oraz na IG: @jakmalecki