Miesiąc: Maj 2020

#zostańwdomupiszwiersze

jeszcze parę słów o zosi/ Magdalena Parys

poetki cierpią inaczej

i inaczej się je kocha

katastrofy sypią się im na głowy,

a one piją alkohole

i palą cienkie cygaretki-śmieszki,

umierają młodo

albo rodzą dużo dzieci

i wtedy nikt się nie dowie,

że ta Zocha spod czwórki,

co ma męża pijaka,

pisała kiedyś wiersze

zresztą kogo to obchodzi

bo to wcale nie ma być o Zosi.

te co nie umarły i nie rodzą

mają kocie głosy i manierę,

chce im się  ciągle pić

i rwą włosy jak papier

Magdalena Parys, pisarka, autorka „Magika” – zdobywcy Nagrody Literackiej Unii Europejskiej w 2015. Jej nowa powieść pt „Książę” ukaże się w tym roku nakładem Wydawnictwa Agora.

#zostańwdomuczytajksiążki

Naleśniki/Hubert Klimko-Dobrzaniecki

Jajko, mąka, mleko, szczypta soli, olej. A mąki zabrakło w mieście bardzo szybko… 

Per nie gromadził zapasów. Miał traumę. Jego babka, kiedy jeszcze żyła i mieszkali razem, magazynowała ogromne ilości jedzenia, które potem gniło. Robactwo wyłażące z mąki prześladowało Pera podczas snu . Wydał sporo pieniędzy na terapię. Najdłuższa, prowadzona przez doktora Zigulu Makro Kotas-Kokota doprowadziła do tego, że złożył papiery o zmianę imienia i nazwiska. 

Doktor Zigulu Makro Kotas-Kokot załamał ręce, gdy podczas ich ostatniej sesji usłyszał, iż Per dalej czuje się jak ogromny robak wyłażący z przepastnego worka mąki. Po chwili zastanowienia, doktor zapytał pacjenta: 

– Czy nie wydaje się panu intrygujące, że słowo bóg, po angielsku: „god”, czytane wspak, to „dog”?

Nic mu nie odpowiedział, choć właśnie wtedy podjął życiową decyzję. 

Sprawy zaczęły się komplikować, kiedy Światowa Organizacja Chorób wywarła presję na rządy poszczególnych państw. Per Pero-Pro stracił  nadzieję, że w krótkim czasie zmiana jego danych zostanie urzędowo potwierdzona. Wirus powodował ciężkie zatwardzenia, dlatego Per Pero-Pro nie potrafił pojąć,  dlaczego w sklepach zabrakło najpierw papieru toaletowego, a dopiero potem mąki. Zainfekowani nie mogli się załatwić, szczerzyli zęby i pluli. 

Choroba najłatwiej przenosiła się drogą kropelkową. Rządy państw, na wniosek Światowej Organizacji Chorób, nałożyły na obywateli nakaz noszenia masek. Wszędzie, w każdej sytuacji. Choć uczyniono trzy odstępstwa. Masek nie trzeba było zakładać podczas jedzenia. Pod warunkiem, że posiłek był spożywany w samotności. Podczas masturbacji. Pod warunkiem, że dochodziło do niej w samotności. Podczas jazdy na rowerze. Pod warunkiem, że nie był to rower typu tandem. Ostatni wyjątek był wyrazem szacunku dla lidera Światowej Organizacji Wiary, która jako pierwsza  zastosowała się do wytycznych Światowej Organizacji Chorób. Momentalnie  wydano nakaz zamknięcia wszystkich świątyń na czas nieokreślony. Wyższy personel Światowej Organizacji Wiary nie pozostał bez środków do życia, bo rządy państw nie zrezygnowały z podatku od wiary. Ba,  podatek nawet podniesiono o pięć procent. 

Przywódca Światowej Organizacji Wiary był zapalonym kolarzem, a rządy państw, mając na względzie jego dokonania w zjednoczeniu wszystkich religii świata, zwolniły cyklistów z zakładania masek. Jazda na rowerze nie była modna, mało kto był nią zainteresowany, Per zaliczał się do tej stosunkowo nielicznej grupy. Trzeba dodać, że od lat cierpiał nie tylko z powodu mar sennych. 

Wybuch pandemii Vasco da Samba -2020 nie zrobił na nim większego wrażenia. Kłopot w tym, że zachciało mu się naleśników i nigdzie nie mógł zdobyć mąki. Rozwiązanie problemu przyszło niespodziewanie. Dziewiątego dnia tygodnia, w miesiącu tabor-talal, telewizja rządowa obwieściła, że kraj bardzo dobrze radzi sobie z pandemią, a nowy środek przeczyszczający wynaleziony przez Laxo International of Our Lady stanie się w najbliższych tygodniach ogólnodostępny. Telewizja podała też, że będzie można kupić mąkę, choć punkty sprzedaży znajdować się będą w lasach państwowych. Dotrzeć będzie tam można wyłącznie na rowerze. Na sam koniec wiadomości poinformowano obywateli, że rząd zdecydował o stopniowym przywracaniu działalności  urzędów. Dwa ostatnie newsy najbardziej ucieszyły Pera.  

W dniu, w którym nareszcie kupił mąkę, zanim zdążył zrobić ciasto na naleśniki, do drzwi zapukał zamaskowany przedstawiciel urzędu, wręczając Perowi pismo. Tamtego dnia Per Pero-Pro przestał istnieć. Narodził się Dog Kabor-Kabor. 

Tylko w nocy przyśniło się Dogowi, że jest wielkim  naleśnikiem zawiniętym w czekoladowego robaka. Przebudził się z krzykiem na ustach.

Hubert Klimko-Dobrzaniecki, pisarz i reżyser, mieszkający w Wiedniu. Jego ostatnia powieść pt „Złodzieje bzu” ukazała się nakładem wydawnictwa Noir sur Blanc : https://www.noir.pl/ksiazka/771/Hubert–Klimko–Dobrzaniecki-Zlodzieje-bzu